Gniazda kos
Niekomfortowe życie elektryka
Dziś trudno o dobrego fachowca, co z punktu widzenia dobrego fachowca jest świetną informacją – zleceń nie brakuje. Władek był takim właśnie człowiekiem i dzięki temu wiódł spokojny żywot. To on wybierał zleceniodawców i ustalał warunki, to do niego ustawiały się klienci, co było sytuacją dość komfortową. Mniej komfortowo miał w domu, ponieważ żona była o niego bardzo zazdrosna. W zasadzie nie miała do tego większych powodów, zwłaszcza teraz, kiedy Władek przekroczył czterdziestkę. Kiedyś może i owszem, lubił poflirtować, ale nic więcej. Jednak żona ubzdurała sobie, że teraz tym bardziej musi go pilnować, ponieważ według niej facet musi w jakiś sposób przejść kryzys wieku średniego. Nie mogła z nim przecież jeździć do pracy, czego żałowała, ale na szczęście dla niej (i na nieszczęście dla jej męża), były telefony komórkowe. Żona skwapliwie korzystała ze swojego, dzwoniąc po kilka razy dziennie, pod byle jakim pretekstem. Władek się już do tego przyzwyczaił i z rezygnacją odbierał, chyba, że naprawdę nie mógł, bo był zajęty instalacją elektryczną. Ona wtedy wpadała w szał i wydzwaniała co pięć minut tak długo, aż nie odebrał. Później tłumaczyła się, że zwyczajnie bała się o niego, ma niebezpieczną pracę, wiadomo, prąd to nie przelewki.